'); document.write('<\/script>');
Visit Citebite Deep link provided by Citebite
Close this shade
Source:  http://www.reklamania.pl/reklamania/1,86558,5216222,Reklamy_Cropp_atakowane_za_to__ze_maja___west_coast_hiphopowe.html

Reklamy Cropp atakowane za to, że mają: "west-coast-hiphopowe podejście do ludzi"

Chcemy, żeby ludzie odpowiedzialni za pielęgnowanie seksizmu i szmacenie wizerunku kobiet, wiedzieli, że gardzimy tym, co robią - mówią "Gazecie Trójmiasto" członkowie "Krechy", autorzy billboardu atakującego kampanię reklamową jednej z trójmiejskich firm odzieżowych. Billboard w poniedziałek, 12 maja zawisł na ścianie gdyńskiego klubu Ucho

- Nie chcemy podawać nazwy firemki, której reklamę krytykujemy, bo nie chcemy im robić reklamy. Problem jest szerszy. Billboardy owej firmy mówiące o krochmaleniu poszwy i obciąganiu guzików wpisują się w coraz głośniejszy nurt west-coast-hiphopowego podejścia do ludzi, gdzie kobiety to bitches (suki), a faceci to pimps, czyli alfonsi - uważają Maciek Chodziński, Maciek Salamon oraz bracia Michał i Marcin Sosińscy, studenci grafiki gdańskiej ASP, członkowie "Krechy" wydający pismo pod tym samym tytułem.

O potyczkach artystów z branżą reklamową czytaj też tutaj

- Ten rodzaj mentalności zdaje się przeważać w reklamach polskich - i nie tylko - firm odzieżowych. Reklama taka jak ta o obciąganiu guzików obraża naszą inteligencję i wrażliwość, kreuje rzeczywistość, w której kobieta jest towarem - nie zgadzamy się na taki wizerunek ludzi. Motywem naszego działania jest zemsta. Kiedy myślimy o pracownikach agencji reklamowej, którzy dumni z siebie wpadają na genialny pomysł: obciąganie guzików-obciąganie penisa, mamy ochotę napluć im do kebaba. No i napluliśmy. Chcemy, żeby ludzie odpowiedzialni za pielęgnowanie seksizmu i szmacenie wizerunku kobiet, wiedzieli, że gardzimy tym, co robią.

Sieć, którą "Krechowcy" gardzą, to Cropp Town należąca do firmy LPP. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że firma ta współpracuje z młodymi artystami, na początku roku wprowadziła serię odzieży z muralami znanych streetartowców, m.in. Mariusza Warasa, absolwenta Gdańska, znanego jako M-City. Waras prowadzi także billboardową galerię na ścianie Ucha.

- To przypadek, że ja pracowałem dla Croppa - była to zresztą jednorazowa akcja - i że teraz ekipa "Krechy" przygotowała ten plakat - mówi Waras. - Co sądzę o tej kampanii? Sam działam w branży reklamowej i chyba jestem już trochę znieczulony na treści reklam. Nie zauważyłem nawet, że można ją tak odebrać. Ale sam pomysł kampanii średnio mi się podoba. Nie jestem przekonany, że potrafi zachęcić do kupowania.

- Szanuję taką interpretację tego przekazu, choć nie mogę się z nią zgodzić. Trudno, moim zdaniem, w starszym panu i dziewczynach, które szyją dopatrywać się alfonsa i prostytutek, jak twierdzą twórcy z "Krechy" - komentuje Tomasz Gardziewicz, kierownik ds. projektów marketingowych Cropp Town. - Teksty, które towarzyszą reklamie, są autentyczne i pochodzą ze starych podręczników krawiectwa. Oczywiście, że zostały wykorzystane z lekką dwuznacznością, reklama powinna przecież przyciągać uwagę, prowokować, wchodzić w dialog z odbiorcą. Z tego względu cieszę się, że młodzi artyści na nią zareagowali. Podkreślam jednak, że nie było naszym zamiarem kreowanie upokarzającego wizerunku kobiet.

Polski subvertising (ang.: "subvert" - obalić adrevertising" - reklama, czyli wykorzystywanie reklamy przeciwko niej samej, zakłócanie jej przekazu), choć jest zjawiskiem młodym, miał już kilka spektakularnych akcji. W listopadzie 2003 r. na reklamowych billboardach w kilku polskich miastach pojawiły się napisy "i chuj". W połowie kwietnia inny trójmiejski streetartowiec ukrywający się pod pseudonimem "Abramowski" w centrum Warszawy wlepił billboard krytykujący seksistowską, jego zdaniem, kampanię firmy Axe. Do jej haseł w rodzaju "Maturzystki lubią zaliczać" dodał własne - "Gówno jest zjadliwe. Efekt Axe". - To znaczące, że w tym samym czasie, niezależnie od siebie, zdenerwowało nas to samo - komentuje Chodziński. - W idealnym społeczeństwie nikt by nie robił takich reklam, nie byłoby też dla kogo ich robić, a jeśli już taka reklama by powstała, wściekły tłum pozrywałby te plakaty i obrzucił siedzibę firm psim kałem. Gdzie są wszystkie feministki?!

Aleksandra Kozłowska, "Gazeta Trójmiasto"

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się | Załóż konto
Komentarz:
Najczęściej czytane

Prawdziwe piękno retuszowane?

Dove od dłuższego czasu...

Cropp Town - nieprzyzwoite usługi krawieckie

Firma Cropp Town na wiosnę...

Znajdź wyrazy

Wordsearch - jedno z...

Nieetyczny Fiat 500

O wielkim oburzeniu, jakie...

Oszczędzanie nie dla dzieci

W nowej kampanii Netii nie...

poleca

Orange wprowadzi iPhone do Polski

Francuski koncern potwierdził oficjalnie, że...

Dlaczego Ikea nie płaci podatków?

Podobno samodzielne złożenie jakiegoś mebla z...

"Wall Street odpowiada za wysokie ceny paliw"

Dwa lata temu prezydent Bush ogłosił, że...

Rosjanie: Chińczycy podrabiają nasze myśliwce

Mistrzowie podróbek wchodzą na najbardziej...

Wielki exodus specjalistów z Pekao?

Największy bank w Polsce stracić...

Roman Karkosik tonie czy ktoś chce go utopić?

Po rynku krążą plotki na temat kłopotów...

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl